Obawiam się, że 15-16 godzin gry non-stop to więcej, niż bylibyśmy w stanie udźwignąć. Przynajmniej większość z nas.
Fragment o dłuższym trwaniu gry był żartobliwy. 7-8 h wydaje się być optymalnym, bo też i wiele się dzieje. Teren jest adekwatny do scenariusza, łatwy do zapamiętania. Trzeba dać graczom godzinę dwie do rozgrzewki, wejścia w klimat inaczej mówiąc w role, które mają pełnić. Dotyczy to tak zespołów jak i samych postaci, które mogą nam sprzyjać lub szkodzić.
Kanwa scenariusza jest trafiona i warto ją rozwijać. Aczkolwiek osobiście nie podoba mi się negatywne zabarwienie postaci. Wiedźma jest w pogańskich strukturach plemiennych pozytywna ( sama jej nazwa “ta co ma wiedzę” wyklucza negację). Pejoratywne znaczenie nabrała, gdy fala krystowierców najechała na plemiona słowiańskie. Czyli to co dobre było dla tych społeczności a stawiało opór zamienili w zło.
Poprzez zabawę do wiedzy. I to powinno przyświecać grom wszelkiej maści.
No i ta też była pozytywna, aż w końcu ktoś jej nie pozazdrościł, zabił i ta zaczęła z zemsty szkodzić ludziom. Teraz jest już po frytkach i trzeba było gadzinę po prostu zabić. No ale kto wie, może nie doceniliśmy jej mocy i odrodzi się za rok czy parę lat i wtedy będziesz miał możliwość pogadać z nią i przemówić jej do rozsądku
.
Mylą Cię gadżety epoki przemysłowej. To są protezy. Moc jest w nas nie w rzeczach, którymi się posługujemy. Bo nie rzeczy są przedmiotami pojęć a Idee.
Cześć i chwała organizatorom. Zasady proste do przyswojenia, zadanie niespowalniające akcji, klimat cmentarny idealny na noc, Szkoda że do wiedźmy nie doszliśmy, gdzieś słyszałem jakieś jęki i krzyki a w nocy wyobraźnia działa ![]()
No dobra to teraz ja
ma nadzieję że się wam podobało i oczywiście ja w roli wiedzy
nadaję się jak mało kto moim zdaniem( możecie współczuć Bobrowi ma mnie na codzień
). Zobaczymy jak się historia potoczy Gumiś nie zabrał mi miotły i miałam ja cały czas podczas odmawiania zaklęcia więc spłonęłam ale kto wie czy się nie odrodrodze
A tak poza tym dzięki chłopaki za super zabawę. I muszę to napisać widzę że niektórych obleciał strach i nie chcieli się spotkać z wiedźmą tak Wayne to do Ciebie
do następnego ![]()
Podła wiedźma nikomu nie szczędziła klątw…
Ale co zrobiła moja biedna świnka? Czym sobie zasłużyła na taki los?

godzinowo wedle GPS zespół Alpha działał mniej więcej tak:
16:30 wyjście z parkingu na pozycję startową
16:55 osiągnięcie pozycji startowej
17:05 wymarsz do RV celem spotkania z drugim teamem
17:34 dojście do punktu RV oznaczonego niebieskim lighstickiem gdzie znajdowały się rozkazy i miało nastąpić spotkanie z drugim zespołem, rozpoczęcie oczekiwania na drugi zespół, kontakty wzrokowe z nieustalonymi siłami idącymi drogą 100m od punktu na północny zachód, próby kontaktu radiowego z drugim zespołem, dowódca-nawigator wyznaczał pkt i trasę na mapie
18:17 zaprzestanie oczekiwania na drugi zespół z uwagi na brak kontaktu radiowego na wyznaczonym kanale i warunki pogodowe niesprzyjające pozostawaniu w jednym miejscu, pozostawienie lightsticka oznaczającego punkt i rozkazów na miejscu, wykonanie kopii telefonem
18:33 dotarcie na pierwszy cmentarz, odczytanie pierwszej części zaklęcia
18:40 dzięsięciominutowy odpoczynek, nieustalony kontakt wzrokowy w pobliżu prochowni, spękanie czterech z dziewięciu członków zespołu, którzy poszli na chatę
19:02 kontakt radiowy z teamem Foxtrot, informacja o tym, że odeszliśmy z punktu spotkania, udzielenie wskazówek co do dotarcia na miejsce z rozkazami, poinformowanie, że jesteśmy oddaleni od punktu spotkania i że powinni zająć się punktami w północnej części obszaru działań
19:19 dotarcie na kolejny cmentarz, odczytanie kolejnej części zaklęcia, próby kontaktu radiowego z Foxtrot
19:40 dotarcie na kolejny cmentarz, odczytanie kolejnej części zaklęcia, kontakt wzrokowy z przeciwnikiem zmierzającym na ten sam cmentarz, wycofanie i oczekiwanie na sprzyjające warunki do kontynuowania patrolu, wymarsz,
20:19 dotarcie na kolejny cmentarz, odczytanie kolejnej części zaklęcia, próby kontaktu radiowego z Foxtrot
20:35 dziesięciominutowy odpoczynek
20:55 dotarcie na kolejny cmentarz, odczytanie kolejnej części zaklęcia
21:40 dotarcie na kolejny cmentarz, odczytanie kolejnej części zaklęcia, próby kontaktu radiowego z Foxtrot
22:00 kontakt wzrokowy z wrogiem, zasadzka improwizowana przy skrzyżowaniu dróg leśnych, odłączenie się dowódcy-nawigatora w kierunku cmentarza celem uzyskania zaklęcia z cmentarza
22:05 wejście wroga w liczbie więcej niż 10, oświetlonego w obszar zasadzki, otwarcie krótkiego ognia, wycofanie, co najmniej 2 wrogie czerwone znaczniki, brak możliwości weryfikacji z uwagi na wycofanie z pola widzenia
22:23 zalegnięcie w leju celem reorganizacji po zasadzce i dołączenia dowódcy, który odczytał kolejną część zaklęcia (odtąd brak ścieżki GPS)
22:40 połączenie się z dowódcą-nawigatorem i wymarsz na trzy kolejne cmentarze
22:55 dotarcie na kolejny cmentarz, odczytanie kolejnej części zaklęcia, próby kontaktu radiowego z Foxtrot
23:05 dotarcie na kolejny cmentarz, odczytanie kolejnej części zaklęcia, próby kontaktu radiowego z Foxtrot
23:20 dotarcie na kolejny cmentarz, odczytanie kolejnej części zaklęcia, próby kontaktu radiowego z Foxtrot, uzyskanie wszystkich części zaklęcia
23:40 kontakt z wrogiem, otwarcie ognia i jeden czerwony znacznik, “dogadanie” z wrogiem, że atakujemy Wieźdzmę wspólnie z dwóch kierunków
23:50 atak na wiedźmę, 1 KIA (mr z) którego zlikwidował “dogadany” oddział wroga
23:58 dowódca odczytuje zaklęcie wiedźmie, wróg nie strzela mimo przewagi liczebnej
00:00 koniec scenariusza,
00:25 dotarcie na parking
Jestem ciekaw kogo ostrzelalismy około 23.15 na drodze w pobliżu Łysej Góry. Co najmniej jedno KIA, przeciwnik poczesał trochę teren latarkami i się zawinął.
Interesuje cię kto dostał kulkę? Naprawdę? Nic nie było ciekawsze?
Mylisz rzeczy Slayer - Tomazo interesuje kogo ostrzelali, z kim mieli kontakt, a nie kto personalnie dostał kulkę.
Sytuacja była taka, że żeby nie zamarznąć na Łysej Górze (albowiem wiało niemiłosiernie) wysyłaliśmy połowę składu na patrol. I w czasie drugiego patrolu wpadliśmy na ekipę idącą drogą (jedno czerwone światło), na moje w rejonie Hangarów. Nas było czterech, ich cały zespół, więc po krótkiej i intensywnej wymianie ognia zerwaliśmy kontakt.
Przeciwnik poczesał teren latarkami i, na ile możemy powiedzieć, poszedł drogą dalej, w kierunku S3.
Choć dane o lokalizacji są mocno przybliżone - szedłem w szyku ostatni i niewiele widziałem…
I tylko interesuje nas, kto to był (prywatnie obstawiam, że Szela i jego zespół). pozostałe starcia mamy zidentyfikowane.
Dokładnie Erhile, myśmy to byli. Dostajemy ostrzał od boku z lasu. Przynajmniej 2-3 rannych. Z zastępcą próbujemy flankować gdy reszta zespołu doświetla co jakiś czas las latarkami. Przeciwnik jednak zrywa kontakt. Po chwili odchodzimy na cmentarz nr 3.
Czy możemy liczyć na Waszego AARa?
Bardzo nam zależy, żeby połączyć dane z wszystkich czterech stron konfliktu.
Tak będzie. Jak się uda to pojawi się w wieczornych godzinach. Pozdrawiam.
Z obserwacji technicznych: panowie, nie liczcie na to, że mapy które dostajecie zawsze będą zalaminowane. Tu zalaminowane były tylko mapy które dostawaliście w kopertach z rozkazami: wiedzieliśmy, że będą leżały w lesie, na deszczu. Mapy, które wydawaliśmy graczom, to już broszka graczy.
Warto sprawić sobie uczciwy mapnik (od siebie polecam takie turystyczne dla kajakarzy - skoro ma wytrzymać wywrotkę kajaka, to i żaden deszcz mu niestraszny), bo noszenie mapy w foliowej koszulce sprawdza się średnio. A nawet przy bezdeszczowej pogodzie można trzymaną w kieszeni mapę zwyczajnie zapocić na mokrą szmatę.
Okej, teraz wszystko jasne. Zastanawialiśmy się po prostu gdzie zniknęliście i czy robicie przegrupowanie przed ponownym atakiem na nas. A tu cisza - zapadliście się jak przysłowiowy kamień w wodę ![]()
Gumiś: dziękuję za trafną interpretację oraz wyjaśnienie mojego pytania ![]()
Mylisz rzeczy Slayer - Tomazo interesuje kogo ostrzelali, z kim mieli kontakt, a nie kto personalnie dostał kulkę.
Myślałem, że było dość jasno sformułowane, ale jednak można było je odczytać w inny sposób ![]()
A właśnie, dlaczego na mapach były pozaznaczane punkty?
Nie mieliśmy sami pobawić się w ich ustalanie na podstawie współrzędnych?
Chcesz bardziej ambitny scenariusz? Spokojnie ![]()
Teraz miało być głównie ciężko, bo ciemno i zimno.
W naszym środowisku jest duża dysproporcja w umiejętnościach nawigacji.
O dziwo, jak Szczepan robi trening otwarty z orientacji w terenie - zainteresowanie jest znikome…
Pierwszy punkt i tak musieliśmy wyznaczyć sami, więc z resztą też by sobie każdy poradził
. To kluczenie, zabawa z mapą i szukanie punktów było dużo fajniejsze niż znikome starcia, których zresztą unikaliśmy.
O dziwo, jak Szczepan robi trening otwarty z orientacji w terenie - zainteresowanie jest znikome…
Na niedzielnych strzelankach ani mapy ani orientacja w terenie nie jest przydatna. Część osób chce się po prostu postrzelać.