MilSim "Bitwa o Lotnisko" - KLUCZEWO - 9.12.2017

Zaraz, chwila. Jak już ustaliliśmy, była wątpliwość co do zasad. I to nie było tak, że Szela bohatersko “przyjmował na klatę sążniste kilogramy kompozytu” i strzelał dalej. Oberwał, i zachowywał się jak ranny: siedział pod ścianą w nadziei, że ktoś do niego dobiegnie i założy mu stazę. Podobnie zresztą jak jego koledze, który siedział za nim (i którego po wznowieniu gry osobiście ściągnąłem za uchwyt kamizelki za tylną ścianę ruinki, gdzie nasz sanitariusz go opatrzył). Zgodnie z moją wiedzą, zachowywał się więc jak dobry trup (aczkolwiek przyjmuję do wiadomości, że zasady co do dobijania były niejasne).

Natomiast nie było wątpliwości - nigdy, odkąd się bawię w airsoft - że kto został trafiony kulką, jest wyłączony z gry. Czy martwy, czy tylko ranny, to jest kwestia konkretnego zestawu zasad na konkretnej imprezie, ale base line jest niezmienna. Dostałeś - wypadasz z rozgrywki, przynajmniej do czasu opatrzenia.

Jeśli uważasz, że nie do końca zgodne z zasadami postępowanie gracza z drużyny przeciwnej (a podkreślam, róznie to jest interpretowane) zwalnia Cię z przestrzegania podstawowej, niepodważalnej, ba! kardynalnej zasady airsoftu w stosunku do całej rzeszy innych graczy (podkreślam, byłem jakieś 10m za Szelą, i wcale nie miałem pewności, czy strzelasz tylko do niego - koło mnie też kulki śmigały), to w takim razie zgodnie z logiką wszyscy pozostali gracze powinni być zwolnieni z przestrzegania jakichkolwiek reguł w stosunku do Ciebie… i siebie nawzajem. Tym bardziej, że “przyjmując kilogramy kompozytu” bez wypadania z gry działasz na korzyść swojej drużyny, zmuszając przeciwnika do wyczerpywania amunicji. A tej przeciwnik ma ograniczony zasób i nie może go uzupełnić bez wycofania się na swój FOB.
Nie wiem, czy wszyscy gracze po obu stronach przestrzegali limitu amunicji 500bb na replikę (1500 na KM), wiem, że ja tak (7x68bb = 476 bb łącznie w magazynkach), i wiem, że moi koledzy z ekipy też.

Ta argumentacja, panie kolego, nie trzyma się kupy, więc bardzo Cię proszę - nie kompromituj się.

Ależ zgadzam się w całej rozciągłości: organizator spaprał sprawę. Myśmy na tej samej zasadzie w pewnym momencie czekali, aż orgowie pobiegną do aut i przyniosą ładunki i kartki “Wysadzone” dla saperów. Czemu nie dali im tego towaru na samym początku podczas odprawy, i czemu w zasadach była kreda do pisania po ścianach, a potem zamieniono ją na kartki (tak samo jak zmieniono dymy na grochy przy niszczeniu pojazdów) - nie potrafię zrozumieć.

Osobiście całkowicie popieram argumenty i wypowiedź zarówno Kaktusa jak i Errhile’a w kwestii zachowania Wayne’a.

Jako moderator apeluję natomiast, aby nie brać z tego zachowania przykładu, bo jest to, jak Err wspomniał, zaprzeczenie podstawowych zasad Airsoftu. Emocje emocjami, ale nie jesteśmy małymi dziećmi.

Zamykając dyskusję, by nie przerodziła się w zbędną gówno burzę i rozbiła ludzi na my i oni.
Orgowie powinni wyciągnąć odpowiednie wnioski na przyszłość.
My jako gracze powinniśmy również zwrócić uwagę na ewentualne wątpliwości co do zasad, zachowań i sytuacji jakie mogą mieć miejsce w przewidzianym w scenariuszu.
Wiele rzeczy poszło nie tak od samej odprawy po przez start (na tym etapie Wayn powinniście orgów złapać i powiedzieć ze jeszcze nie zaczeluści i czekacie na przedmioty fabularne które Wam obiecano).
Potem to już poszło lawiną.
Nie zmienia to faktu że zachowania niesportowe nawet w pseudo dobrej wierze nie powinny mieć miejsca.
Zmiany zasad na odprawie co do niszczenia aut grochem uważam za przegięcie, ponieważ może to wyrządzić dużo więcej szkód niż dym. Co by było jak taki granat spadł by Ci na maskę koło szyby? A taka możliwość zawsze jest.
Orgowie mam nadzieję na przyszłość odrobią lekcje, co by gra nie przerodziła się jak obecnie w szturm na budynek, bo to bardziej przypominało niedzielną jebankę z dużą ilością graczy niż coś więcej a szkoda ponieważ teren ma ogromny potencjał. Może na przyszłość bardziej przedyskutują wszystkie elementy fabuły i mechaniki, bo impreza ma potencjał.
Jak to mówią do trzech razy sztuka i może przy następnym spotkaniu mniej skupią sie na rzucaniu mięsem a na klarownym przekazaniu informacji i zasad i pozostaniu stroną neutralną w celu nadzorowania i wyjaśniania ewentualnych wątpliwości lub sporów miedzy graczami.

@Bartek79 - wyprzedziłeś mnie o sekundę ze swoim postem. W 100% zgadzam się z każdym Twoim zdaniem. Co do mojego zachowania przy akcji na balkonie przyznaję mogłem się powstrzymać od takiego rozwiązania sytuacji. Nie mam nic na swoje usprawiedliwienie i chylę czoła w pokorze.
Ze swojej strony dodam jeszcze jedno.
Na sobotnim spotkaniu było kilka niedociągnięć oraz zachowań które nie powinny mieć miejsca (w tym niestety moje) ale niech każdy oceni sam w/w spotkanie w/g swojego uznania ponieważ ilu graczy tyle opinii i zachowań. Ponieważ zaczynamy kłócić się sami ze sobą i to we własnym środowisku. Zostawmy teraz moment na przemyślenia dla organizatorów i może podsumowanie całości z ich strony.

Panowie, wybaczcie, że wtrącę, ale piszecie te eseje i grzebiecie w gównie, które wg. mnie jest warte zapomnienia.
Cała ta sobotnia yebanka trzymała dokładnie taki poziom, na jaki się nastawiłem - po prostu słaby. Z milsimem nie miało to nic wspólnego, a w skali scenariuszy od 0 do 10 daję temu wydarzeniu koszyk łakoci. Osoby, które pojechały, by dobrze się bawić, właściwie swój element wykonały i tyle.
Organizatorom szczerze poleciłbym pojeżdzenie na kilka milsimów, by potem wykorzystując do doświadczenie wykonać coś zajefajnego na tym terenie. Chętnie pojadę.

Co do mentalności ludzi, którzy tam grali… Przyjechało zewsząd dużo ludzi, to i dużo przeróżnych sytuacji można było doświadczyć. Tym mniej rozgarniętym życzę tylko tyle, by własnymi samochodami wjeżdzali w sedesy i metalowe beczki oraz by grali ze sobą w airsoft bez zgonów, a ja postaram się tego unikać szerokim łukiem :wink: .

Ja imprezę dalej określam na plus, bawiłem się fajnie, tylko nie mogę zagwarantować, że wpadnę następnym razem.

Panie wayne, odniosę się do sytuacji, którą przedstawiłeś w swoich wpisach choć errhile już mnie ubiegł.
Mianowicie dostałem postrzał od strony budynku wieży, grzecznie czekałem za murkiem na medyka, by założył mi stazę. W wystającą stopę dostawałem masę kolejnych trafień. Medyk, który do mnie dotarł również otrzymał trafienie. Przez 10 minut więc zgodnie z zasadami przyszło mi czekać na kolejnego medyka. Informowałem o swoim stanie odpowiadając na krzyki o terminatorce. Gra została przez Ciebie przerwana, gdy większość osób wokół szturmowało budynek. Po 10 minutach zszedłem na respa. Podczas tego czasu od momentu trafienia nie oddałem żadnego strzału. Tyle z mojej strony. Pozdrawiam!

Merytoryczne wypowiedzi w temacie i wokół niego są jak najbardziej pożądane. Od tego właśnie jest forum. Do dyskusji i wymiany argumentów.

Czy dwie ostatnie wypowiedzi moderatorów są spójne, czy rozbieżne?
Też tam byłem i chętnie bym swoją perspektywę przedstawił.
Ale jeśli mój post ma być usunięty, bo temat wyczerpały osoby, których tam nawet nie było, to szkoda mojego wysiłku.
Nie sądzicie?

W moim zamyślę chodzi raczej o zbędne nakręcanie się na kłótnie która w niczym nie pomoże. Skasowałem swój poprzedni post aby nie wprowadzał w błąd. Bawimy się w 1 piaskownicy to szanujmy się nawzajem. Jeśli twój post normalnym opowiedzeniem swojej wersji to nie widzę problemu.

MOIM zdaniem po przeczytaniu waszych postów WINĘ za całe to zdarzenie tak na prawdę ponosi ORGANIZATOR tego scenariusza bo wprowadził 2 przeciwne strony w błąd co do zasad, przez co obie strony wkurzały się na nieregulaminowe zachowanie tych drugich.

Ja natomiast miałbym prośbę do moderatorów. Zamknijcie temat, karty zostały wyłożone na stół, co komu na wątrobie leżało. Wszelkie niestaski niech ludzie rozwiązują na PW. Taka tylko skromna prośba.

Otóż nie.
Cały hejt minął, faza wyzwisk również minęła.
Teraz są przeprosiny, przemyślenia i wnioski.
Na koniec shitstormu czekałem specjalne z moim podsumowaniem i nie widzę żadnego powodu, żeby zamykać temat, gdy przestał być potokiem agresji werbalnej.
Co da zamknięcie w tym momencie?

Z zamknięciem tematu się może wstrzymajamy. Czekamy na organizatorów i ich relacje i podsumowanie imprezy.

Pozdro dla “snajperow” z gorki z ktorymi beke sobie robilismy :wink:

za to szturm przez łyse pole w dymie wyglądał epicko :slight_smile:

Cześć, jako organizator, czas napisać jakieś podsumowanie.

Na wstępie od razu zgadzam się z tym co zostało tutaj napisane na temat sposobu w jaki został zorganizowany ten “milsim”. Totalna katastrofa, skopana forma, niedopracowane szczegóły, niejasne dla wszystkich zasady (przypadek dobijania rannych) oraz oznaczenia dla BLUFOR, które nie dotarły (warsztat remontowy oraz szpital polowy).
Nie będę się tłumaczył dlaczego tak się stało, fakt jest taki, że to nie zagrało i z pewnością milsimem to sobotnie spotkanie nie było.

Natomiast za zachowanie i podejście do tematu uczestników nie odpowiadam. Zasady zostały przedstawione dużo wcześniej i jeszcze raz odczytane przed samym spotkaniem specjalnie w mniejszych grupach żeby nie było, że ktoś nie słyszał (z wyjątkiem dobijania). Co do wozów, myślałem (jak się okazuje mylnie), że nie trzeba zakazywać wsiadania do nich osobom nieuprawnionym. Następnym razem będzie taki zapis a i kierowcy czy właściciele też będą musieli być bardziej czujni. No i zgłaszać, które wozy są full contact a które nie.
Jeszcze chciałbym wspomnieć dlaczego dymne ich nie niszczyły - każdej grupie powiedziałem, że dym może pochodzić z pozoracji przez co może być trudność z oceną, czy w końcu ten samochód jest uszkodzony czy nie.
Jeszcze o niszczycielskiej sile petard. Faktycznie mogą uszkodzić karoserię ale myślę, że dymny, który by na nią upadł zrobiłby dokładnie to samo tylko w inny sposób. Ryzyko jest zawsze.

Do aktu terminatorki nie będę się się odnosił, bo już ten wątek został wyczerpany.

Cieszę się natomiast z tego, że pierwszy raz na trochę większą skalę zostały użyte stazy z opowiadań raczej pozytywnie to zostało odebrane a przynajmniej było czymś więcej niż założeniem samego bandażu.
Podobnie samo spotkanie i walka wielu osobom przynosiło wiele zabawy i przyjemności, mi także mimo tego, że nie wystrzeliłem ani jednej kulki. :wink:

Kończąc, dziękuję za krytyczne konstruktywne opinie. Co już wiem, że należy poprawić? Bezcenne wskazówki są wśród postów, PW i z pewnością nie wytrę sobie twarzy “milsimem” dopóki spotkanie to nie nabierze takich cech.

P.S.
Dla jasności takie krótkie oświadczenie. Muszę poruszyć sprawę odpowiedzialności za całość, bo to się może mieszać. W tym roku odpowiedzialność za to spotkanie spoczywa tylko na mnie i moim bracie (Kacer). W zeszłym roku w grudniu, odpowiadałem razem z bratem tylko i wyłącznie za przygotowanie strony separatystów (kto kojarzy SGO ten wie) oraz przejąłem za zgodą Szeli moderację nad jego wydarzeniem na czas jego krótkiej nieobecności z mojej własnej inicjatywy.

P.S. 2
Wayne, dzięki za chrono.

P.S. 3
Zapraszam do nas na Kluczewo zanim będzie za późno, tereny są świetne, niestety się kurczą a póki co można tam jeszcze robić prawie wszystko, bez obaw, że komuś się to nie spodoba albo zadzwoni po policję.

Pozdrawiam!

A co się dzieje z ciekawości? Prywatyzacja terenu? Czy coraz częściej policja tam jeździ?

Prywatyzacja i wyburzanie tego co stoi.

2008 vs 20017

To kiepsko…Teren ma ogromny potencjał, i wychodzi na to że kolejna miejscówka pójdzie w diabły…