W związku z wprowadzonymi restrykcjami związanymi z COVID-19 - spotkania zawieszone od 24.10.2020 do odwołania.

Wszelkie posty odnośnie samowolnego organizowania się na forum TS będą karane banem a posty będą usuwane.

Fabuła

seria scenariuszy Call to Arms
ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
SPOON
Posty: 1096
Rejestracja: 28 października 2013, 21:51
Kontakt:

Fabuła

Post autor: SPOON » 14 sierpnia 2014, 20:59

plakatpoprawiony1.jpg
plakatpoprawiony1.jpg (76.27 KiB) Przejrzano 7162 razy
[/center]

Call To Arms 2014: Fire Over Mogavi
Witam, tu Ted Johnson i główne wydanie wiadomości CNN. Tematem dnia jest nasilający się konflikt w Republice Mogavi, gdzie – jak donosi Agencja Reutersa – doszło dzisiaj do zmasowanego ataku Związku Środkowowschodniego na siły Unii Północnoatlantyckiej. Dowództwo nie wydało jak dotąd oficjalnego oświadczenia, wiadomo jednak, że w wyniku ataku w stolicy kraju, Murumbie śmierć poniosło około stu ludzi, w tym wielu cywili. Głównodowodzący siłami unijnymi Gen. Jeffrey Patterson jeszcze niedawno zapewniał, że wypracowanie wspólnego stanowiska obu bloków w sprawie zaprzestania walk oraz ułożenia wspólnej polityki wydobywczej w Mogavi jest kwestią tygodni, teraz jednak zapewnienia te wydają się wątpliwe. Trwająca od kilku dni ofensywa wojsk związkowych nie wydaje się zmierzać ku końcowi, jednocześnie Biały Dom poinformował o odwołaniu wizyty Sekretarza Generalnego USA w Moskwie.

Będziemy informowali Państwa na bieżąco, teraz jednak czas na raport specjalny. Jak doszło do tego strasznego konfliktu? Kto pierwszy otworzył ogień? Czy można było uniknąć wojny i czy mimo obecnej sytuacji jest choćby mała szansa na pokój w Mogavi? Leslie Shaw, nasza specjalna wysłanniczka jeszcze przed atakiem była w Murumbie oraz w Silithi, miasteczku położonym kilka kilometrów od stolicy Mogavi. To, co zobaczyła wstrząsnęło nami do głębi, ostrzegamy naszych widzów, że część ujęć jest niezwykle drastyczna.

Raport Specjalny CNN
Mogavi – republika o łącznej powierzchni 370 km2, jeden z najbiedniejszych krajów Afryki. Miejsce, w którym średnia długość życia mieszkańca wynosi 39 lat. Przemysł właściwie nie istnieje, podstawą gospodarki na tych terenach od setek lat jest rolnictwo oraz hodowla. Małe, nieistotne państewko, o którego istnieniu niewielu zdaje się w ogóle pamiętać. Tak było przynajmniej do roku 1987, kiedy to władzę w republice przejął Gen. Samuel Baptiste Mogombo. Po uzyskaniu w wyniku krwawego zamachu stanu władzy stanął na czele nowopowstałego rządu i ogłosił się najpierw prezydentem, potem zaś Naczelnym Wodzem i Ojcem Narodu. Ten ostatni przydomek nie znajduje odzwierciedlenia w działalności Mogombo, który przez wiele lat brutalnie rozprawiał się ze swymi politycznymi przeciwnikami. Pierwsze miesiące rządów „Papy” Mogombo stały pod znakiem szybkich politycznych procesów, w których na śmierć skazano setki ludzi – zarówno tych, którzy otwarcie sprzeciwiali się jego władzy, jak też wszystkich, którzy wydali się mu podejrzani, choćby nawet nie mieli do czynienia z polityką. Wiele wyroków wykonano w biały dzień na ulicach stolicy, część z nich zamieniono na kary wieloletniego więzienia. Mimo ogłoszenia późniejszej częściowej amnestii i uwolnienia wielu więźniów politycznych mieszkańcy nigdy nie zapomnieli o zbrodniach politycznych i terrorze w Mogavi. Metody sprawowania władzy Papy Mogombo doprowadziły do potępienia jego reżimu przez zachodnie mocarstwa, uważające go w dalszym ciągu jedynie za uzurpatora. Do końca lat 90. ub. wieku jedynie 4 państwa miały w Mogavi swoje przedstawicielstwa dyplomatyczne.

Sytuacja zmieniła się wraz z nastaniem nowego wieku. W 2001 r. ekspedycja naukowa z Uniwersytetu Oxforda prowadząca pod okiem mogawijskich władz badania geologiczne w rejonie Akamary dokonała przypadkowego odkrycia.

Prof. David Hamilton, wykładowca geologii i geofizyki Uniwersytetu Londyńskiego:
„Ciężko powiedzieć czym właściwie jest Mogavenit. Od czasu odkrycia go przez ekipę Prof. Crofta cały zapas minerału trafiał do rządowych magazynów. Od upadku rządów Mogombo trwają nieustanne badania nad dotychczas zdobytymi próbkami, jednak w dalszym ciągu mamy więcej pytań niż odpowiedzi. Gdybym miał podsumować to, co wiemy do tej pory powiedziałbym, że jest to prawdopodobnie największa nadzieja współczesnego świata”
Leslie Shaw: Czy może Pan uściślić?
David Hamilton: Jest to minerał o niezwykle skomplikowanych i jak wykazują najnowsze testy okresowo zmiennych właściwościach fizycznych. Dotychczas przeprowadzone próby potwierdzają jego zastosowanie w ponad 120 dziedzinach.
Leslie Shaw: Jednak najbardziej znany jest z…
David Hamilton: Tak, wiem o co Pani chodzi. To prawda, Mogavenit poddany odpowiednim procesom chemicznym stanowi niezwykle trwałe źródło naturalnej energii. Sprawia to, że jest ewenementem na polu fizyki i nadzieją na całkowicie rewolucyjną zmianę w przemyśle energetycznym. Dla przykładu – choć to oczywiście jedynie przybliżone obliczenia - próbka minerału o wymiarach kostki Rubika jest w stanie dostarczać energii miastu wielkości Nowego Jorku przez ponad 80 lat.”

Wraz z odkryciem Mogavenitu świat odkrył samo Mogavi. Wobec pojawienia się nowego, nieznanego i niezwykle cennego źródła energii do Murumby napływać zaczęły propozycje współpracy od koncernów energetycznych z całego świata. Wiele państw nawiązało stosunki dyplomatyczne z reżimem Mogombo, do małego państewka zaczął również trafiać obcy kapitał.

Sir Robert Lloyd, były szef brytyjskiej dyplomacji:
„Mogombo mógł być dobrym dyktatorem, był jednak kiepskim politykiem. Brakowało mu jakichkolwiek zdolności dyplomatycznych. Można powiedzieć, że po odkryciu Mogavenitu zachłysnął się splendorem, jaki nagle na niego spłynął. Wszyscy poświęcali mu mnóstwo uwagi, zaczął udzielać wywiadów zagranicznej prasie, podejmował oficjeli innych państw. To bądź też panująca wówczas wokoło atmosfera sprawiły, że zaczął uważać się za niezwykle ważną osobę.”
Leslie Shaw: Czy mógłby Pan Minister podać przykład?
Sir Robert Lloyd: Kiedy delegacja rządu Jej Królewskiej Mości przybyła do Murumby na rozmowy o współpracy w zakresie wydobycia Mogavenitu, Mogombo – ignorując całkowicie protokół dyplomatyczny – zmienił cel posiedzenia i rozpoczął dyskusję o propozycjach inwestycji w mogawijskie rolnictwo. Nie chcąc robić złego wrażenia na przywódcy spędziliśmy zatem kilka godzin wysłuchując o wspieraniu całkowicie archaicznego i oczywiście nierentownego systemu upraw.
Leslie Shaw: Czy takie sytuacje zdarzały się często?
Sir Robert Lloyd: Takie sytuacje były w zasadzie na porządku dziennym. To był sposób Mogombo na porozumiewanie się ze światem.

Sytuacja wokół Mogavi szybko zaczęła przybierać dramatyczny obrót. W niedługim czasie chęć wydobycia minerału zgłosiła również Rosja, wraz z nią zaś Chiny. Rozpoczęła się – jak określił to jeden z analityków Białego Domu – „nowa gorączka złota”. Odkrycie nowych źródeł energii jest jednym z najpilniejszych zadań ludzkości, zatem rywalizacja na tle wydobycia Mogavenitu szybko doprowadziła do pogorszenia się sytuacji międzynarodowej. 16 marca 2007 r. sygnatariusze 16 państw powołali do życia Północnoatlantycką Unię Energetyczną, która zapewnić miała dostęp do złóż m.in. Stanom Zjednoczonym, Wielkiej Brytanii, Hiszpanii, Francji oraz Japonii. Odpowiedzią było nawiązanie przez Rosję i Chiny współpracy w ramach Wschodniego Związku Energetycznego, zakładającego ścisłą współpracę w zakresie regulacji obrotu paliwami kopalnymi oraz pozyskania nowych źródeł energii. W szybkim czasie współpraca na polu przemysłowo – energetycznym przerodziła się w sojusze militarne.

Sir Robert Lloyd: Mogombo nie potrafił właściwie rozegrać kart, które niespodziewanie rozdał mu los, co jest tym większą stratą, iż była to prawdziwa szansa dla Mogavi. To on, nie kto inny, ponosi największą odpowiedzialność za wybuch wojny.

W nocy z 15 na 16 listopada 2012 r. uzbrojone bojówki rozpoczęły zamieszki w stolicy Mogavi. Rebeliantom udało się zdobyć Pałac Prezydencki. Po trwających kilka dni walkach świat obiegła wieść, iż Samuel Mogombo został zabity w trakcie próby ucieczki z pałacu jednym z tajnych wejść. Dyktator miał zostać postrzelony a jego zwłoki następnie spalone na ulicy przez samych mieszkańców Murumby, którzy odwdzięczyli się w końcu Papie Mogombo za lata rządów pełne krwawego terroru. W rozpisanych w styczniu pierwszych demokratycznych wyborach parlamentarnych wybrani zostali przedstawiciele nowego rządu. Na mocy Konwencji Murumbijskiej z 21.02.2013 r. nowy szef rządu, premier Andre Zumba przekazał prawa do wydobycia Mogavenitu Pólnocnoatlantyckiej Unii Energetycznej.

Leslie Shaw: Panie Ministrze, jak skomentuje Pan doniesienia niezależnych agencji prasowych, jakoby Mogombo został zabity przez tajne służby z uwagi na prowadzenie rozmów na dwa fronty zarówno z PUE jak i z WZE…
Sir Robert Lloyd: Pani redaktor, to jest…
Leslie Shaw: … oraz pogłoski, jakoby w obalenie rządów Mogombo zamieszane miałyby być siły specjalne Wielkiej Brytanii?
Sir Robert Lloyd: Pani redaktor, naród mogawijski upomniał się o swe prawa i obalił krwawego tyrana, który przez lata terroryzował niewinne masy. Fakt, stało się to w dramatycznym momencie historii, jednak kiedyś w końcu musiało się stać. Rewolta w Mogavi zbliżała się wielkimi krokami, gdyż Mogombo był zarówno nieudolnym politykiem, jak też zbrodniarzem.
Leslie Shaw: Dlaczego zatem przez lata przyglądaliśmy się temu terrorowi i prowadziliśmy rozmowy z tym zbrodniarzem, zamiast pomóc narodowi mogawijskiemu odzyskać wolność?
Sir Robert Lloyd: …

Wydawało się, że powołanie republiki to pierwszy krok ku lepszej przyszłości dla mieszkańców państwa. Tak się jednak nie stało. Rosja i Chiny nie uznały wyniku wyborów w Mogavi, otwarcie głosząc oszustwa wyborcze na rzecz Stanów Zjednoczonych oraz PUE oraz domagając się wykonania umowy o wydobyciu Mogavenitu zawartej z Mogombo. W marcu 2013 r. oba kraje – działając w ramach sojuszu, Związku Środkowowschodniego – wysłały na terytorium Mogavi kontyngent wojskowy w liczbie 5000 żołnierzy. Odpowiedzią Unii Północnoatlantyckiej (sojusz państw PUE) było wysłanie do Mogavi 3000 żołnierzy „dla ochrony ludności cywilnej” republiki oraz skierowanie w rejon wschodniego wybrzeża Afryki dwóch lotniskowców. 17.08.2013 r. wojska Unii odparły atak żołnierzy chcących zająć pierwsze odkryte złoże. Obie strony poniosły straty, jednak Akamara pozostała w rękach Brytyjczyków. W wyniku trwających od kilku miesięcy walk siłom związkowym udało się zająć południe kraju, jednak powtarzające się walki co chwilę zmieniają układ sił.

Obecnie znajduję się w Silithi, jednak nawet tutaj słychać odgłosy strzałów. Trwająca od kilku godzin ofensywa zaczyna zbierać swe krwawe żniwo, zagrożeni są nawet przedstawiciele prasy i organizacji humanitarnych, którzy przybyli by nieść pomoc mieszkańcom. Niedługo będziemy musieli opuścić Mogavi, gdyż nasze bezpieczeństwo jest zagrożone. Próbowałam zadać kilku wojskowym pytania dotyczące rozwoju sytuacji, jednak nikt nie chce wystąpić przed kamerą. Zamiast tego zadałem więc jedno pytanie samej sobie.

Leslie Shaw: Panie Profesorze, jak wielka ilość Mogavenitu może być ukryta pod powierzchnią Mogavi?
David Hamilton: Nie wiemy tego dokładnie, jednak analizy wskazują na obecność bardzo bogatych złóż.
Leslie Shaw: Gdzie głównie występuje minerał?
David Hamilton: To jest główny problem obecnej sytuacji. Bogate złoża występują na całym obszarze kraju.

Czy ta wojna szybko się skończy? Moim zdaniem nie.

To był raport specjalny. Dla CNN mówiła Leslie Shaw.
Obrazek

Awatar użytkownika
SOVI3T
Posty: 282
Rejestracja: 22 listopada 2013, 1:23
Lokalizacja: Dalej niż piekło :)
Kontakt:

Re: Call to Arms 2014

Post autor: SOVI3T » 14 sierpnia 2014, 21:11

Ja po stronie czerwonych :twisted:
Człowiek rzadko myli się dwa razy. Na ogół trzy lub więcej.

Awatar użytkownika
Wookiee
Posty: 1062
Rejestracja: 22 lutego 2014, 21:00
Lokalizacja: Szczecin, Dąbie
Kontakt:

Re: Call to Arms 2014

Post autor: Wookiee » 14 sierpnia 2014, 21:58

czekamy na więcej 8-)

Awatar użytkownika
SPOON
Posty: 1096
Rejestracja: 28 października 2013, 21:51
Kontakt:

Re: Call to Arms 2014

Post autor: SPOON » 14 sierpnia 2014, 22:22

i doczekaliście się ;)))
Obrazek

Smirnoff
Posty: 30
Rejestracja: 02 września 2014, 10:49

Re: Fabuła

Post autor: Smirnoff » 06 września 2014, 16:28

Ja mam sojusz z czerwonymi?
:mrgreen: :evil:

Awatar użytkownika
SPOON
Posty: 1096
Rejestracja: 28 października 2013, 21:51
Kontakt:

Re: Fabuła

Post autor: SPOON » 06 września 2014, 17:19

!?
Obrazek

Awatar użytkownika
Haski
Posty: 198
Rejestracja: 17 listopada 2013, 17:14
Lokalizacja: Szczecin, Dąbie
Kontakt:

Re: Fabuła

Post autor: Haski » 13 września 2014, 18:39

Super wyszło, dobrze sie bawiłem, zjadłem :D
Tylko te DumDum'y czy jak te kulki się nazywają :D ale przeciez nie wymagam MadBulli :D

Super było :D
"Dopóki na świecie będzie istniał człowiek, będą też wojny." ~Albert Einstein

Znalazłeś magazynek HK416/M4 podpisany złotą literą "H"? Możesz mi go oddać. ;)

Obrazek

Awatar użytkownika
KMovsky
Posty: 234
Rejestracja: 08 grudnia 2013, 21:15
Kontakt:

Re: Fabuła

Post autor: KMovsky » 13 września 2014, 19:29

Raport z misji:
17.08.2013r, Mogavia
Zostałem wysłany jako dowódca sekcji oraz oddziału szturmowego pod dowodzenie Kombriga Wookiego, który stacjonował w Mogavii wzdłuż granicy. Sytuacja była napięta już od samego początku, a naszym pierwszym zadaniem było "wykopanie sobie dziur". Cały pluton piechoty umacniał pozycje przy granicy, dowódca zapewne spodziewał się w tym miejscu dużego oporu. Nie pomylił się.

Podczas walk pełniłem funkcje dowódcy na polu bitwy, a gdy sam Kombrig Wookie chciał wyjść w pole, ja miałem przejąć jego funkcje mobilnego centrum dowodzenia w naszym okopie. Zadania nie były trudne i chociaż przekazywałem dowodzenie nad moją sekcją szturmową zwykłym kapralom, to nigdy mnie nie zawiedli. Usłyszeliśmy zbliżające się odgłosy walki na horyzoncie i postawiliśmy wszystkich w stan pełnej gotowości. Bunkry wokół bazy zostały obsadzone, a patrole wyruszyły na zwiad. Przejęliśmy znaczącą część terenu, mógłbym wtedy nawet rzec - zdominowaliśmy na polu walki. Ale los bywa okrutny dla każdego świeżaka w Mogavii. Z rana unosiła się gęsta mgła ponad ściółką. Nie wiedzieliśmy, czy to z powodu pogody i wilgoci, czy ilości wymienionego kompozytu z przeciwnikiem. Wróg nacierał rzadko, ale jak to stwierdził dowodzący na tamten czas lewą flanką kapral, "z przydupem". Dowódca Wookie postanowił wyskoczyć w pole na zwiad przejąć najdalsze punkty strategiczne, tuż przy granicy, ja zaś miałem zostać. Nie minęło kilka minut, jak dostałem wiadomość radiową od sztabu, że mam wysłać oddział specjalny do poszukiwań ciężarówek z amunicją. Oddałem swoich najlepszych ludzi do dyspozycji tamtejszego Sierżanta Chomika, który wykazał się nadzwyczajnymi umiejętnościami dowódczymi oraz zwinnością pola. Wykonali w zadanie w dwa kwadranse po drodze namierzając mi kolejne zgrupowania wroga. Nabieraliśmy apetyt na walkę.

Kazałem wzmocnić prawą flankę, Wookie wrócił ze zwiadu z licznymi fantami, więc mogłem sam wyruszyć w pole nie pozwalając swojej drużynie odetchnąć na moment. Ruszyliśmy wzdłuż granicy, zatrzymaliśmy się na ostatniej linii drzew i ujrzeliśmy szerokie pole. Usłyszałem bardzo głośny i rytmiczny dźwięk, myślałem, że ktoś nas zachodzi. Rozkazałem wszystkim zamilknąć i wypatrywać wroga. Dźwięk pochodził z mojej klatki piersiowej, to moje serce dawało mi znać, że podręczny zastrzyk adrenaliny został podany i możemy wyruszać do przodu.
Za polanką zauważyłem duże zgrupowanie wroga. Wróg był zorganizowany i najwidoczniej podczas jakiejś fazy planowania. Odłożyłem broń pod drzewo i zacząłem czołgać się przez pole wysokiej trawy. Wróg okazał się dużo liczniejszy od nas, a gdy zauważyli naszą pozycję, musiałem zarządzić odwrót.

Kolejną próbę wykonaliśmy lewą stroną. W gęstym tamtejszym lesie walki nie miały końca. Na moich oczach ostatni bunkier, którego broniliśmy, tracił co kilka minut dwóch ludzi, a ja na ich miejsce wysyłałem kolejna dwójkę. Robiłem tak za każdym razem, chociaż wiedziałem, że zginą kolejni. Ale rozkaz był jasny - przetrzymać lewą flankę wszystkimi środkami. Utrzymaliśmy, chociaż zostało nas tylko dwóch. Zarządziłem odwrót do bazy, zabrałem kolejnych ludzi i ruszyłem znów.

Zostaliśmy zdziesiątkowani w przeciągu kilku minut po wejściu na ich teren. Walkę o każde następne trzydzieści metrów przypłacało życiem kilka osób. Nie zdążyłem się zorientować, a zostałem sam. Nie wiem, czy zdezerterowali, czy zginęli, nie zauważyłem. Dźwięk walk wokół mnie musiał mnie tymczasowo ogłuszyć. Położyłem się na ziemi i siedziałem pod jednym drzewem. Zasnąłem.

Obudziło mnie tupanie, gromkie tupanie. Zauważyłem po drugiej stronie drogi, na otwartym terenie, jakąś NATOwską grupę szturmową. Uspokoiłem oddech, położyłem wszystkie swoje magazynki na piasku przede mną, przestawiłem swoją wierną broń na automat i wstrzymałem oddech. Kule wylatywały szybciej niż myślałem. Kolba kopała mnie w bark niemiłosiernie. Widziałem śmierć na końcu mojej lufy, dużo śmierci. Gdy opadła mgła walki, zobaczyłem dziesiątki trupów przede mną. Przez chwilę nie dowierzałem, że byłem sam w stanie ich rozbić i na tyle zaskoczyć, by nie zdążyli dokonać żadnej rozsądnej decyzji. Siedziałem w ciszy pod tym samym drzewem i oglądałem ich przez lornetkę.

Pojedyncze osoby przebiegały sprawdzić, co się dzieję wokół. To byli chyba gońce, postanowiłem jednego schwytać. Stanął nie dalej jak dwa metry ode mnie, wziąłem go na muszkę i postrzeliłem w stopę. Potrzebowałem informacji, nie zabójstwa. Nie miałem okazji go przepytać, rykoszety nafaszerowały całe jego wnętrzności, a on sam się wykrwawił. Stwierdziłem, że czas na powrót. Nie miałem łączności radiowej, zostałem sam i byłem na pewno najbardziej wysuniętą jednostką z przodu. Obejrzałem się wokoło, wstałem i ruszyłem szybkim krokiem do bazy. Usłyszałem jakieś kroki za mną, obróciłem się i zemdlałem. Nie byłem świadom gdzie jestem, byłem świadom tylko tego, że bardzo boli mnie głowa.

Ocknąłem się w jakimś obozie. To, że to nie był nasz obóz rozpoznałem od razu: gęsty las, stojące na wysokość głowy ściany, brak ogniska, muzyki i zapachów w nim, zupełnie jakby był zbudowany kilka minut temu. No i kajdanki na moich dłoniach, to wiele tłumaczyło. Rozmawiał pierw ze mną pewnie ten, co mnie przytargał. Tłumaczył wszystkim, że jestem jakimś ważnym. Nie wiem po czym mnie poznał, ale nie mylił się. Mogłem tylko walić głupa. Przedstawiłem się jako zwykły szeregowiec, mówiłem głośno, miejscami panikowałem. Próbowałem zwrócić na siebie największą uwagę - zarówno wroga jak i sojuszników, którzy mogli być w okolicznych lasach. Na nic mi te pertraktacje, członkowie Unii zdradzili mi, że nie będą się ze mną cackać i żadne konwencje genewskie ich nie obchodzą.

Z jakiegoś powodu zechcieli mnie wypuścić. Może nabrałem ich, że nikim ważnym nie jestem? Może zrobili to z dobrej woli, jak to cała ta zachodnia dyplomacja? Uciekałem, uciekałem co sił w nogach, a oni po drodze musieli zrozumieć swój błąd. Strzelali mi po piętach. Gdy się uspokoiło, usiadłem kilkaset metrów przed bazą, chciałem się rozejrzeć, czy nie jestem śledzony i wtedy to zauważyłem. To, co na początku wydawało mi się wielką plamą potu, w rzeczywistości było plamą z krwi. Dostałem w podbrzusze, a adrenalina dopiero teraz się skończyła. Ból był niemiłosierny, nie mogłem dalej pobiec.
Zapisałem te słowa, by mogły trafić do was Towarzysze.
Nie ufajcie skurczysynom, ta walka na pewno się nie skończy po dzisiejszym dniu.
Odmeldowuję, zastępca komdira KMovsky


---------
A tak od siebie. Wielkie podziękowania dla całej kadry administratorskiej, w szczególności dla Heroda, za przygotowanie tego scenariuszu. Nie wiedziałem, czy celujecie w ciągłą napierdzielankę czy bardziej w statyczne podchody, ale wszystko stało się jasne podczas rozgrywki. Nikt nie odczuwał zmęczenia, nikt nie spodziewał się tak długich walk, a mnie wciąż korciło by wyskoczyć na front i powymieniać się kompozytem. Dobra robota i czekam na więcej!

Podziękowania także dla całej strony Związku Środkowowschodniego. Były wzloty i upadki, ale zawsze dawaliśmy radę.

Awatar użytkownika
PATRON
Posty: 296
Rejestracja: 23 sierpnia 2014, 12:05
Lokalizacja: PYRZYCE
Kontakt:

Re: Fabuła

Post autor: PATRON » 13 września 2014, 20:08

Nie no chyba zdechnę , jesteś zaj.....sty stary , można się posikać :D :D :D
Poland Aggressive Tactical Reserve of National

Awatar użytkownika
Chomik
Posty: 307
Rejestracja: 11 sierpnia 2014, 22:13
Lokalizacja: Szczecin
Kontakt:

Re: Fabuła

Post autor: Chomik » 13 września 2014, 20:20

Stary .... wygrałeś :lol:

ODPOWIEDZ

Wróć do „Call to Arms 2014”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość